Uczelnie często kojarzone są ze swoim głównym oddziałem, usytuowanym w jednym z dużych miast. Jednak większość kluczowych uczelni ma także oddziały zamiejscowe w mniejszych miejscowościach. Czym się różnią? Teoretycznie filie zamiejscowe mają mniejszą reputacje niż uczelnie główne, ale nie zawsze słusznie.

Dlaczego? Przede wszystkim często wykładowcy się przeplatają i mają zajęcia zarówno w oddziałach zamiejscowych, jak i w głównej siedzibie uczelni. Dzięki temu zabiegowi poziom dydaktyczny jest utrzymany na tym samym, równie wysokim poziomie. Wykładowcy swoim nazwiskiem i doświadczeniem w nauczaniu nadają wysoką rangę zarówno oddziałom głównym, jak i zamiejscowym.

Ukończenie oddziału zamiejscowego uczelni kończy się również otrzymaniem dyplomu, który w zasadzie niczym się nie różni od dyplomu uczelni właściwej. Dlatego też mało który pracodawca zwróci uwagę na to, czy konkretną uczelnię ukończyło się dla przykładu w Poznaniu czy w Pile, jeśli jest to dokładnie ta sama uczelnia. Znacznie gorzej wygląda to jednak w kwestii wyposażenia.

Nie da się ukryć, że większe pieniądze zawsze będą inwestowane w oddział główny, a nie w ośrodki zamiejscowe uczelni. Dlatego też studiowanie kierunków związanych z wykorzystaniem nowoczesnych technologii, takich jak dla przykładu robotyka czy też dziennikarstwo, gdzie niezbędne są kamery czy studio radiowe, znacznie tracą na prestiżu i dają znacznie mniej, gdy uczy się ich w oddziałach zamiejscowych, nie dysponujących specjalistycznym sprzętem.